Piszę możliwie najprościej i najkrócej, tekst przeznaczony jest dla laików, pierwszy raz stykających się z problemem boreliozy.

 

Zacznijmy od podstaw. Nie ma czegoś takiego jak jeden wspólny standard diagnozowania boreliozy. Nie ma jakiś pewników czy objawów które są  uznawane  przez wszystkich lekarzy czy fitoterapeutów jako 100% objaw boreliozy. Tak samo jest z leczeniem boreliozy - nie ma jednego standardu czy jednej metody leczenia. Pacjent musi pamiętać o jednej podstawowej rzeczy. Mimo, że jego stan jest stały, konkretny i określony to jeśli pójdzie jednego dnia do czterech lekarzy i zawsze tak samo opisze swoje objawy i przedstawi te same wyniki  badań to przypuszczalnie u każdego z czterech lekarzy uzyska inną receptę i inne leczenie. Zawsze i na pewno tak będzie w przypadku ILADS. Dotyczy to zarówno samych leków, czasokresu ich brania jak i dawek. Podobnie jest z diagnozowaniem, diagnoza nigdy nie będzie identyczna. To żelazna zasada występująca w 100% przypadków.

Diagnozowanie lekarza zależy tylko i wyłącznie od jego wiedzy, doświadczenia, stosunku do tej choroby czy zaangażowania. Są lekarze którzy będą oburzeni już samym faktem, że pacjent ma jakieś podejrzenia które potrafi  ukierunkować w jakimś kierunku,  że sam robi jakieś konkretne testy czy domaga się ich robienia. Wiadomo, że "najgorsi" są pacjenci czytający w internecie i przypisujący sobie "modne" choroby za jaką teraz uważa się boreliozę.

Dla większości lekarzy podstawą diagnozy są: ugryzienie, rumień, testy, objawy są na samym końcu.

Ugryzienie – dla niektórych lekarzy, aby nastąpiło zakażenie to kleszcz musi żerować np.48h a parogodzinne przebywanie wbitego kleszcza na Twojej skórze nie stanowi żadnego zagrożenia. To błędny pogląd bo dowiedziono już, że zakażenie wystąpiło po 4h od wbicia kleszcza. Nie sposób sprawdzić jak długo kleszcz przebywa na człowieku i po jakim czasie dochodzi do zakażenia, każde ugryzienie jest groźne. Pamiętaj o tym, że jest spora liczba lekarzy którzy spokojnie wyjmą Ci  kleszcza i każą czekać, czyli obserwować reakcje organizmu. Tacy lekarze bez problemu przepiszą antybiotyk na bolące gardło, ale już go nie zlecą przy ugryzieniu kleszcza.

Rumień – występuje tylko u 30-40% zakażonych.

Testy – niestety zdarza się, że w różnych laboratoriach różnie wychodzą, poza tym nawet w najlepszym laboratorium mogą wyjść negatywnie, a Ty będziesz miał objawy. Podstawowe testy to Elisa czy Western Blot – ale w klasie IgM.  Są to podstawowe testy finansowane przez NFZ. Dodatkową trudnością są często występujące wspólnie z boreliozą koinfekcje.

Objawy – jest praktycznie nieskończenie wiele. Podstawowe to ból dużych stawów, bóle mięśni, szybkie męczenie się, bóle serca, głowy, problemy z oczyma, zamazane widzenie, zapominanie.

To, że bolą Cię stawy, głowa, szybko się męczysz czy zapominasz nie jest dla dużej części  lekarzy żadną podpowiedzią w kierunku boreliozy. Jak ktoś nie lubi tematu boreliozy to znajdzie przynajmniej kilkadziesiąt innych wytłumaczeń takiego stanu i takich lekarzy niestety jest sporo. Podejrzenie hipochondrii, czy skierowanie do psychiatry jest najzupełniej normalne. Poza tymi lekarzami są jednak lekarze dla których ważne jest diagnozowanie kliniczne - czyli na podstawie wywiadu czy objawów. Takich lekarzy jest trochę i do tej grupy należą też lekarze ILADS - mają doświadczenie, są specjalistami, zajmują się najczęściej głównie boreliozą. Wiedzą doskonale, że testy mogą zawodzić. Dlatego też zlecają i jednocześnie uznają wyniki innych testów niż podstawowe Elisa czy Western Blot. Lekarze ILADS praktycznie bez wyjątku uznają wyniki wszystkich specjalistycznych testów typu PCR, PCR RT, LTT, KKI, CD57, LUAT.

W przypadku wątpliwości diagnostycznych, w szczególności gdy wyniki testów są negatywne albo graniczne, to lekarze mogą zastosować prowokację antybiotykową. Polega to na parodniowym, czy dłuższym podaniu antybiotyku(ów). Bakterie boreliozy są dość specyficznymi bakteriami - umierając często powodują reakcję organizmu nazywaną herxem - reakcja Jarischa Herxheimera. Jest to najczęściej pogorszenie się stanu chorego, zwiększenie bóli, dolegliwości, dochodzenie następnych. Czasem dolegliwości od razu zmniejszają się - wszystko zależy od nasilenia infekcji. W każdym razie najczęściej jest wyraźna reakcja organizmu na antybiotyki, czyli środki antybakteryjne. I ta reakcja jest, a przynajmniej powinna być dla lekarza potwierdzeniem zainfekowania.

Dla wielu lekarzy jedynymi środkami zabijającymi bakterie są antybiotyki. Oczywiście jest to nieprawda, bo istnieje bardzo wiele ziół skutecznie radzących sobie z bakteriami nie mówiąc o olejkach których siła jest porównywalna, a często większa od antybiotyków. Na szczęście silne właściwości bakteriobójcze olejków wykryłem nie ja, tylko inni naukowcy - lekarze i dowiedziono tą prawdę nie w dziesiątkach, tylko w setkach czy tysiącach medycznych publikacji naukowych.

Taką samą podpowiedzią jak próbna antybiotykoterapia jest też próbna, dowolnie inna terapia zabijająca bakterie. Do takiej roli świetnie nadają się olejki, ale równie dobrze sprawdzą się np. nalewki fitoncydowe.

Dla ogromnej większości lekarzy, dla NFZ, dla całej oficjalnej medycyny podstawą są jednak najprostsze testy - szczególnie test Elisa - jest najtańszy, raczej bez problemu dostaniesz na niego bezpłatne skierowanie od swojego lekarza rodzinnego, jeśli nie, to wszędzie bez problemu i za niewielkie pieniądze zrobisz go samodzielnie w dowolnym laboratorium. Test Elisa jest testem obarczonym poważną (ok.30-40%) ilością błędów - zarówno fałszywie dodatnich jak i ujemnych. Piszą o tym wszystkie podręczniki medyczne, czy artykuły w specjalistycznej prasie. Pomimo tego jest praktycznie traktowany jak wyrocznia.

Drugim testem który jest powszechnie używany i uznawany jest test Western Blot, nazywany też testem potwierdzenia. Test ten jest wykonywany w 2 klasach - IgG i IgM. Najczęściej za ten test musisz płacić samodzielnie. Wynik w klasie IgG świadczy o przeszłości, zaś IgM dotyczy  teraźniejszości. Koszt testu jest spory i w zależności od laboratorium wynosi od 130 do 190 zł za jedną klasę. Szukaj tańszej alternatywy. Jeśli nie stać Cię na wykonanie testów w 2 klasach to zawsze wykonaj w klasie IgM - jego wynik świadczy o aktualnej infekcji. Skuteczność testu WB jest oceniana na 60 – 70%. Pozytywny wynik w klasie IgG dla większości lekarzy jest nieistotny, oznacza, że miałeś kiedyś kontakt z kleszczem i wcale nie znaczy, że aktualnie masz boreliozę.

Jeśli trapią Cię dolegliwości które można przypisać boreliozie, a do tej pory nie udało się potwierdzić tego testami, to możesz brnąć w coraz to droższe i różniejsze testy albo moim zdaniem zastosować najtańszy wariant - próbną terapię dowolnym roślinnym środkiem antybakteryjnym - tak aby sprawdzić reakcję organizmu.

Możesz również zastosować inny sprawdzony środek roślinny - Citrosept lub jego odpowiedniki, wystarczy parę dni brania i rozwalisz sobie większość cyst i w 80% zaczną Ci wychodzić testy. Prawie zawsze odczujesz znaczne pogorszenie stanu zdrowia, bo uwolnisz wiele bakterii. Ja zdecydowanie odradzam korzystanie z Citroseptu to zbyt potężny środek, mam 2 pacjentów u których borelioza zaczęła się zimą tylko i wyłącznie po zażyciu tego specyfiku. Nie podam absolutnie żadnych dawek potrzebnych do osiągnięcia tego efektu i jestem zdecydowanym przeciwnikiem stosowania tego środka.

Przy boreliozie w co najmniej 90% przypadków zawsze odczujesz działanie dowolnego środka antybakteryjnego, nie ma znaczenia czy chodzi o antybiotyki czy środki roślinne. W większości zadziała nawet ozon czy woda utleniona. Jeśli jest problem bakteryjny to zawsze wystąpi reakcja. Najczęściej ma ona następujący przebieg - jeśli zainfekowanie organizmu jest niewielkie to zawsze nastąpi polepszenie stanu zdrowia, praktycznie natychmiast, np. po olejkach już po kilkunastu minutach znikną bóle, przy antybiotykach już po paru dniach. Jeśli choroba trwa już długo czy zainfekowanie jest znaczne, to prawie zawsze nastąpi pogorszenie samopoczucia - pojawią się większe bóle, w nowych miejscach, dojdą nowe dolegliwości, pojawią się popularne herxy. Ale też nie jest to regułą. Proszę pamiętać w boreliozie nie ma żadnych reguł.

Niestety do tej pory nie dopracowano się żadnego testu dającego chociaż 80% pewności, że ktoś ma boreliozę czy też nie. Testów jest sporo, za różne ceny, wymienię tylko przykładowe nazwy - PCR, PCR RT, KKI, LUAT, CD57, LTT - to te najbardziej znane. Dla mnie najlepsze jest LTT.

Pamiętaj o podstawowej zasadzie - nigdy nie wykonuj powyższych testów na zapas czy z góry przed wizytą lekarską. Chodzi o to, że te testy nie są uznawane przez wszystkich lekarzy. Nie wydawaj z góry czasem sporych pieniędzy na test, który będzie do niczego nieprzydatny. Zachowaj pieniądze na leczenie które w wersji ILADS jest kosztowne, prywatne, nie refundowane. Jeśli zdecydujesz się na jakiegoś lekarza czy specjalistę to on Ci zleci testy których wyniki potem uznaje. Jeśli chodzi o testy to pamiętaj, że mogą kosztować naprawdę sporo - tzw. duży panel odkleszczowy u dr T.W. kosztuje ponad 6000 zł. Możesz wydać naprawdę spore pieniądze na testy a Twój lekarz prowadzący powie, że te testy nie są dla niego wiarygodne.

Pamiętaj o tym, że jest naprawdę spora grupa pacjentów która w większości testów będzie miała wynik negatywny. Jednocześnie u tych pacjentów będą występować objawy, często te klasyczne dla boreliozy czy chorób odkleszczowych. Pamiętaj, że testy wykrywają jedynie część patogenów, które  może przekazać kleszcz. Wiele z nich nie jest jeszcze wykrywana testami.

Wielu lekarzy rodzinnych podejmuje się samodzielnego leczenia boreliozy - jednak standartowymi dawkami antybiotyku przez okres na ogół 1 miesiąca. Na pewno każdy lekarz który będzie chciał prowadzić terapię dłużej będzie musiał mieć potwierdzenie choroby na podstawie testów - wymaga tego system (NFZ).

Testy wykonywane przy pomocy różnych fal - aparaty Volla czy inne podobnego typu aparaty, biorezonans, testy irydologiczne (na podstawie tęczówki oka), żywej kropli krwi nie posiadają naukowego potwierdzenia dlatego ich nie omawiam. Nie neguję ich wyników tylko podchodzę do nich z dużym dystansem.

Jeśli chodzi o mnie, to ja nie obciążam chorych koniecznością płacenia za przeprowadzenie jakichkolwiek testów. 90% chorych ma je zresztą pozytywne. Dla mnie najważniejsze jest diagnozowanie na podstawie objawów - podstawą jest analiza wywiadu - mojej ankiety. Ponieważ rzetelnie podchodzę do tego tematu dlatego ankiety muszą być tak rozbudowane - zresztą nie zawsze wystarczają bo zawsze mam pytania dodatkowe. Dla mnie ważne jest potrójne potwierdzenie. Pierwsze to wywiad, drugie to testy, trzecie i chyba najważniejsze potwierdzenie to reakcja na zastosowaną fitoterapię. Nigdy nie prowadzę terapii na życzenie, gdy nie ma przynajmniej podwójnego potwierdzenia, w tym obowiązkowej reakcji na fitoterapię. 

Ta zasada praktycznie nigdy nie zawodzi i jest prosta w interpretacji - jeśli w przeciągu 1-2 tygodni nie ma reakcji na olejki, to nie ma problemu bakteryjno-pierwotniakowego i oczywiście nie ma sensu prowadzenia dowolnej terapii w tym kierunku, również antybiotykami. W takim przypadku Twoje dolegliwości które przypisujesz boreliozie muszą mieć inne pochodzenie.